OBCY towarzyszył nam w pościeli dzisiaj rano, Ripley na łikendowe śniadanie, nie ma nic lepszego, tylko trzeba oko otworzyć a to się okazało zbyt dużym wysiłkiem po wczorajszych szaleństwach.

Na rany otwarte oraz tłuczone (przewrócił mnie wiatr na moście, autentycznie) pocieszeniem miał być obiad w Laxey, słynna włoska knajpka z pysznym tiramisu, sycylijskie piwo, mniam.

Magdalenka pobudzona, trajkotała jak katarynka, z przerwami na wdech (wydech, kontemplacja).

Ludwik dalej łączy się telepatycznie, bezrumowo, jaka szkoda.

Ściskam. Królewna na Ziemniaku.

3 Komentarze
zostawiłam juz masę komentarzy zalogowana jako nitka, i ONE się nie wyświetlają! >załamana 26<
no tak. lubię Magdalenkę z tym uśmiechem zabójcy. Coż to za piżam?
Magdalenka miała wyjątkowy łikend, co zresztą widać po jej ostatnich wpisach:) Ich, to nie piżamka a szlafroczek. Obejrzalam zdjęcia, ile wspomnień, wraaaacaj!!! bardzo tęsknię za Waszym mieszkankiem na górce i rumem z Tobą.cholera.