
Niedziela mija leniwie na: sennych majakach, gotowaniu, słuchaniu:
Miesiąc luty dryfuje powoli ku wakacjom w Polsce: feriom zimowym, śniegowym, nosom zmarzniętym, uszom zimnym, kiełbasie pachnącej czosnkiem i korkach na Gdyńskiej.

A na Wyspie coraz to wiosenniej… Pachnie, śpiewa, buczy mgielnie, na ostatnich sztormach się buja, trochę niespokojnie ale cieplej i cieplej wiatr dmucha.

Uwielbiam nasz bałaganik, to miejsce, w którym jesteśmy, to jak przez sen mówi czule: “Juluś”.

Tort – Prosiak na trzydzieste urodziny. To już? Nowy zapach, nowy krem, gotowa. Nic się nie zmieniło, dalej jestem rozczulającą brzydulą.

Baloniki pijane:

Koniec i bomba, kto czytał ten trąba!

P.S. Dla wytrwałych: Magda ze świńską raciczką na czole, oczywiście.

7 Comments
od razu lepiej, tej
ta kiszka to przedłużeniem jelita przynajmniej nie jest? jak już coś napisałaś to ja też muszE…e…e
miało być przypadkiem… ale przynajmniej jest przynajmniej..
sto lat… czyli jeszcze 70?
zazdroszcze prosiaka, tez takiego chcę na urodziny
i trzymajcie ten swoj bałaganik w szczęściu, pozdrawiam serdecznie
mam zdjęcia FULWYPAS tylko dla oka wtajemniczonego, masz maila?
))))))
nie mogę ich opublikować i Tobie też nie radzę
Puk Puk, czy mozna? Wspisuje sie od dwoch dni i moje komentarze sie nie publikuja. Gdzie Ty zniknales Chomiku jeden, myslalam ze Cie nigdy nie znajde. Wszystkiego dobrego z okazji 30 urodzin